Lepiej jednak zapobiegać niż leczyć.
Z zapobieganiem jednak było krucho. Owszem stały przy osiedlowych śmietnikach kosze na plastiki, makulaturę czy szkło. Rzadko jednak ktoś coś do nich wrzucał. Z czasem owe pojemniki zapełniały się z większą częstotliwością.
Być eko stało się czymś modnym.
Celebrieties nosiły białe torby z napisem „To nie jest plastikowa torba”, a kolorowe czasopisma, najpierw te zagraniczne, potem i nasze rodzime trąbiły o zielonych ekotorbach, wytrzymałych i z polipropylenu, nadającego się do ponownego przetwarzania. Wszyscy pokochali ekologię. Stała się sensowna. W grupie siła.
Ja zaczęłam, nauczona przez swoich nauczycieli, od swojego podwórka.
W szafce pod zlewem zamiast jednego, goszczą teraz cztery kosze na śmieci.
Jednorazowe baterie zamieniłam na akumulatorki.
Żywność kupuję tylko w większych opakowaniach, starcza na dłużej i jest mniej śmieci. Zdradzę Wam patent na łazienkowe baterie mieszalnikowe, w których trudno nastawić czasem odpowiednią temperaturę wody. Na swojej zaznaczyłam lakierem do paznokci trzy kropki, dla każdego domownika, które informują kto jaką lubi wodę.
Włączam i po prostu jest.
Od kuchni zaczęłam i na niej kończę: zawsze przykrywam gotujący się garnek i gotuję tyle wody, ile jest mi w tej chwili potrzebne, np. na kawę.
I zrobiłam zakupy. Wygodnie, w domu, bez wytwarzania spalin.
>>Maszyna do pieczenia chleba (279,99zł)

>>Kula zapobiegająca osadzaniu się kamienia (19,99zł)

>>Pokrywa Crispy

>>Dywan z polipropylenu (od 49,99zł)

>>Szybkoschnące ręczniki (129,99zł)

>>Bliźniak z biobawełny (od 159,99zł)

Może zrobię wyprzedaż garażową, może komuś przydadzą się moje rupiecie???

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz